niedziela, 2 września 2018

Gdzie zjeść w Bolonii? Część 1.


W lipcu kilka dni spędziłam w Bolonii - mieście, które uważane jest za kulinarną stolicę Włoch. Czy słusznie? Trudno powiedzieć, ale na pewno mogę stwierdzić, że bardzo mi tam smakowało. Zapraszam do przeczytania mojego przewodnika, w jego pierwszej części zajmę się słodkościami.


A jeśli mowa o słodyczach we Włoszech, wiadomo, że przede wszystkim ma się na myśli lody, a raczej gelato! W Bolonii postawiłam sobie za cel wytypowanie najlepszej gelaterii, przynajmniej spośród kilku najbardziej polecanych i popularnych. Dwa razy odwiedziłam Cremerię Cavour (na zdjęciach powyżej). Za pierwszym jadłam lody zabaione oraz Il Gigante - o smaku piniolowym. Oba rodzaje były trochę za słodkie i mało wyraziste, ale dałam temu miejscu drugą szansę i kolejnego dnia dużo bardziej mi smakowało. Polecam lody truskawkowe, Cavour (z ricottą, cytryną i ciasteczkami) i Cremino Pistacchio. Polubiłam ten lokal również ze względu na miłą obsługę i to, że obok niego mieści się ładny skwer i lody można zjeść w nim na ławce.


Jestem wielką fanką pistacji i lodów pistacjowych, więc wszędzie musiałam takich spróbować. Szczególnie pyszne są w połączeniu z czekoladowymi - tak jak na powyższym zdjęciu w La Sorbetteria Castiglione. Od razu zdradzę, że to moja ulubiona lodziarnia w Bolonii! Jeśli tam będziecie, musicie spróbować lodów cioccolato amaro (gorzka czekolada), cioccolato del re (czekolada z rumem i koniakiem), crema tirolese (z serkiem śmietankowym i jagodami) oraz oczywiście pistacjowych. Są nieprzesłodzone, wyraziste i bardzo kremowe. Porcja składająca się z dwóch smaków kosztuje 2,70.


Wśród polecanych lodziarni znajduje się Cremeria Santo Stefano, uważana przez niektórych za najlepszą w mieście. Rzeczywiście, lody pistacjowe (a konkretnie słona pistacja pistacchio salato, bo jest jeszcze pistacja z Bronte, której nie próbowałam) oraz czekoladowe, widoczne powyżej, były bardzo dobre, ale za drugim razem spróbowałam innych smaków, które były za słodkie, wodniste i nie do odróżnienia. Do tego bardzo ciasny lokal i niemiła, zniecierpliwiona obsługa i chyba można się domyślić, że raczej nie polecę tego miejsca ;)


Jeśli na gelato najdzie was ochota w pobliżu głównych atrakcji (mam tu na myśli np. wieżę Asinelli), Gelateria Gianni będzie całkiem niezłym wyborem. To taka sieciówka, ale z porządnymi lodami, przynajmniej tak wydaje mi się po jednej wizycie i spróbowaniu trzech smaków, w tym oczywiście pistacji.


Pewnego dnia na śniadanie przypadkiem trafiłam do kawiarni Pasticceria Pistone. I muszę powiedzieć, że lubię takie przypadki. Miły pan z obsługi zachęcił mnie nawet do wypicia kawy (a ja nie cierpię kawy), konkretnie espresso, które nawet mi smakowało, chociaż to raczej przez towarzyszące mu ciastka: kruche z kremem cukierniczym i truskawką oraz cannolo z kremem pistacjowym (a jakże). Oba naprawdę niezłe, a do tego przyjemna cena za całość: 3,90. Podobał mi się tam również nowoczesny i oryginalny wystrój.


Wspomnę jeszcze o piekarni Paolo Atti & Figli. Ja niczego tam nie próbowałam, zniechęciła mnie wielka kolejka, ale trochę żałuję, bo niektóre wypieki, wytrawne i słodkie, wyglądały bardzo ciekawie, np. torta di riso, czyli bolońskie ciasto ryżowe.



3 komentarze:

Dziękuję za Wasze komentarze!